Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rzeczywistość wcześniaka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rzeczywistość wcześniaka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 października 2024

List do rodzica wcześniaka

 Rodzicu wcześniaka!



Zbierałam się,by napisać do Ciebie już dawno,ale choć minęło już tyle lat,nadal nie lubię rozpamiętywać tego czasu.

Wracając do wspomnień przeżywam to na nowo, każdą chwilę,wypowiedziane słowo.

OION Oddział Intensywnej Opieki Neonatologicznej to miejsce szczególne,gdzie dzieją się drobne rzeczy i niesamowite cuda.

Powiem Ci coś,czego ja nie usłyszałam,a powinnam.

Nie wiem,jak u Ciebie potoczy się historia i chyba nawet personel medyczny tego nie wie i nie będę Ci pisać, że będzie dobrze,bo mnie to zdanie do szału doprowadzało.

Chcę Ci powiedzieć Rodzicu, że jesteś wystarczający/ wystarczająca dla swojego dziecka. To ono Cię wybrało na swojego rodzica.

Masz prawo czuć się zagubionym/ą niepewnym/ą, przytłoczonym/ą i po ludzku zmęczonym.

Pozwól sobie na wszystkie emocje,które Ci towarzyszą radość pomieszaną z lękiem, niemoc pomieszaną z nadzieją.

Jak czegoś nie wiesz pytaj personelu,innych mam na oddziale,jest teraz mnóstwo fundacji wcześniaków z różnych okolic,które oferują wsparcie.

Gdy ja zostałam Mamą wcześniaka tworzyła się Fundacja Ernesta, a teraz masz Fundację Matkowelove, Fundację wcześniak po Łódzku,po Mazowiecku, Śląsku, Koalicja dla wcześniaka,Mali wojownicy i można od nich uzyskać realną pomoc.

Nie bój się prosić o pomoc personel medyczny,niech Ci pokażą jak trzeba opiekować się dzieckiem,bo ja będąc Mamą po raz czwarty,ale pierwszy raz mamą wcześniaka bałam się, że zrobię mu krzywdę.

Ja bardzo żałuję, że nie poprosiłam o pomoc przy rozkręceniu laktacji zaraz po cc i w zasadzie dopiero po 2 dobach mój syn dostał pierwsze krople mego mleka.

Tato wcześniaka bądź przy swej kobiecie, wysłuchaj,przytul, nie musisz być silny zawsze, masz prawo czuć smutek, złość.

Ale w szpitalu stawaj z matką Twego dziecka ramię w ramię,możesz kangurować, przytulać, czytać książeczki, mówić do dziecka, karmić odciagniętym mlekiem,przewijać i bądź łącznikiem między personelem medycznym a Twoją kobietą.

Mamo wcześniaka,jeżeli planujesz karmienie piersią,to jak najszybciej zaopatrz się w laktator podwójny elektryczny i staraj się co 3 godziny pobudzać piersi do wytwarzania mleka.

Lekarze często rzucają medycznymi terminami i idą,a Ty wrzucasz je w google i łzy Ci lecą,bo tam można wyczytać wszystko.

Pytaj,lekarz jest od tego, żeby Ci wytłumaczyć.

Jeżeli lekarz mówi, że jest bez zmian stan stabilny,to znak, że jest dobrze,bo pobyt wcześniaka na Oion to taki rollercoaster,raz jest dobrze,czasem gorzej.

Pamiętam jak się ucieszyłam, że kilka razy mój synek dał radę wyssać z butelki moje mleko,a za 3 godziny przychodzę,a on ma sondę,bo nie miał siły pić.

Lekarze robią wszystko z myślą o dobru tego najmłodszego słodziaka.

Kobieto,jeżeli masz obniżony nastrój,co chwila płaczesz,obwiniasz się o wszystko, poproś o konsultację z dobrym psychologiem jak najszybciej, bo zaopiekowana Mama,to szczęśliwe dziecko.

Wiem, że masz w tym szpitalu mnóstwo na głowie,a po wyjściu ze szpitala jeszcze więcej,ale nie zapominaj w tym wszystkim o sobie.

Ty też jesteś ważny/ ważna.

Jeżeli chodzi o ciuszki i różne akcesoria dla wcześniaka,to polecam sklep https://www.dlawczesniaka.pl/

Gdzie możecie kupić te najmniejsze ciuszki, pieluszki,smoczki,gniazda i wszelkie możliwe i potrzebne rzeczy.

Żałuję, że tak późno odkryłam ten sklep,ale też trochę ciuszków jest w Smyku,sporo też kupiłam w lokalnym sklepie,choć ubranka 44 były dużo droższe niż te na 56,62.

Nie chcę Cię za dużo męczyć,bo to przytłaczająca sytuacja, tylko powiem, że dla tego dzieciaczka dasz radę,nawet jeżeli będzie bolało,zmęczenie będzie dawało się we znaki,dla tego dzieciaczka będziesz w stanie góry przenosić,walczyć z systemem i często głupimi ludźmi i przepisami.

Jak zobaczysz,jak Twoje dziecko walczy i wygrywa każdego dnia,będziesz stale przy nim.

Trzymam kciuki za Was i jak chcecie pogadać,to piszcie.

poniedziałek, 27 maja 2024

Dalej szpital

 Najcięższe były noce,pomijam fakt, że rozkładane krzesła dla rodzica jeżdżą po całej sali, skrzypią,a jak jak przekręcasz to z nich spadasz.

Najgorsze było to, że starsi chłopcy do późna grali w strzelanki i nawet jak Mati był mega zmęczony,to nie miał szansy usnąć.

Tak też w nocy z soboty na niedzielę miał przez sen pobierane badania na hormon wzrostu, zamiast 2,to 3 razy,bo w zasadzie jak tylko zasnął o 23 ej przyszła Pani pobrać krew.

Poziom kortyzolu wskazywał na to, że jeszcze jego organizm nie wszedł w fazę snu.

Byłam zła, że nikt nie egzekwował,żeby pacjenci szli spać.

Jedynie jednej nocy nie wytrzymałam i powiedziałam, że jest cisza nocna i trzeba iść spać.

W nocy co 2 godziny przychodziła pielęgniarka mierzyć cukier 2 chłopakom, niestety za każdym razem się budziłam.

Mati bawił się z innymi dziećmi i po raz pierwszy odważył się bawić slime. W ogóle chcieliśmy kupić,ale okazało się, że sklepik w tą sobotę akurat jest nieczynny.

Ale inne dzieci mu pożyczały i wspólnie się bawili,a nawet wybrudził bluzkę i musiałam doczytać,jak się pozbyć plamy.



Miał też codziennie pobieraną krew na badania.

W niedzielę też dowiedziałam się, że czeka nas w poniedziałek usg brzucha,bo Mati skarżył się na ból brzucha i chcieli to sprawdzić.
W poniedziałek rano poszłam do Pani doktor,aby dowiedzieć się,kiedy będziemy mogli wyjść do domu?
Pani doktor powiedziała, że musimy z Jackiem przejść szkolenie dietetyczne i jak usg wyjdzie ok,to możemy jechać do domu,bo wyniki genetyczne do 3 m-cy.
Powiedziała, że zleci mu jeszcze badanie na celiakię i żebym pogadała z dietetykiem.
Uzgodniłam z Panią dietetyk, że przyjedziemy w następnym tygodniu na szkolenie,bo w tym Jacek pracuje do 18 ej i nie miałby jak przyjechać na szkolenie o 11 ej.
Pani doktor powiedziała,żeby pielęgniarki mi dały skierowanie na to USG i żebym spróbowała,może uda się wcześniej je zrobić,bo byliśmy zapisani na 10:20.
Pojechałam z Matim 20 po 8ej pod gabinet USG i udało się,żeby zrobili mu wcześniej.

Pani doktor powiedziała, że koło 12 ej przygotuje wypis,więc zaczęłam nas pakować, poszliśmy do biblioteki oddać książki,potem Mati miał zajęcia z Panią nauczycielką i nauczył się rysować straż pożarną.

Po obiedzie wreszcie mogliśmy wyjść do domu.

Pani z Ubera pomogła mi zapakować nasze rzeczy do bagażnika i pod dworcem pomogła nam wyjąć.

Niestety była taka kolejka do kasy i problemu z systemem ( nie mogłam kupić bilety on-line) że 3 pociągi nam uciekły.






A w domu czekało na nas mnóstwo owoców i pięknie rozkwitnie tych kwiatów.
Wszędzie dobrze,ale w domu najlepiej.


sobota, 25 maja 2024

Szpital - podejście drugie

 Tym razem J podwiózł nas i pojechał zaparkować autko,a na Izbie przyjęć nie było ludzi,na serio serio.

Też nie mogłam w to uwierzyć,nasza lekarka celowo nam tym razem wyznaczyła piątek,bo stwierdziła, że będą wypisy i większa szansa, że będzie miejsce.



Zanim J wrócił z parkowania,my już byliśmy po wizycie u lekarza i przeszliśmy na oddział, gdzie moja ulubiona Pielęgniarka służbistka wręczyła mi regulamin oddziału i kazała czekać.

A jak skończę czytać regulamin,który miał chyba z 90 stron, to mam podpisać, że się zapoznałam 🤦

Tak sobie siedzieliśmy, w końcu nas zawołała na ważenie i mierzenie i zaprowadzili nas na salę z 6 łóżkami, kilka było zajętych.

Pani mi zwróciła uwagę, że ubrania "wierzchnie" mam oddać do domu( ta na pewno) i że nie wiadomo, czy będę mogła zostać z Matim, bo to duże dziecko i nie wymaga rodzica.

Na co ja do niej, że w regulaminie mam zagwarantowaną możliwość zostania z dzieckiem do 13 roku życia,a Mati ma 5!

To czerwona się zrobiła i mi powiedziała, że proszę na ten temat rozmawiać z lekarzem.

Więc pytam,a gdzie jest lekarz?

Zaraz do Pani przyjdzie.

Trochę rozpakowałam rzeczy, inni rodzice mi doradzili,żebym duże torby pod łóżko schowała i żebym się nie przejmowała,bo tutaj nawet z 12 latkiem mama była.

Mati był trochę zagubiony,ale starsi chłopcy grali w gierki,więc stanął i im się przyglądał.

W końcu Pani doktor nas zawołała i razem z praktykantką przeprowadziła wywiad,jak wyglądała ciąża i rozwój Matiego.

Zgodziła się na mój pobyt z nim w szpitalu, powiedziała, że nasza lekarka prowadząca jest w poradni,ale będą z nią się konsultować telefonicznie.

Tego dnia Mati nie miał żadnych badań,żeby go nie męczyć.

Więc ja pojechałam na dół do baru zjeść obiad, a Jacek z nim trochę posiedział.

Na każdy posiłek wołano Matiego i miał swoją porcję - dietę lekkostrawną i nisko kaloryczną. Tego dnia nie bardzo chciał jeść szpitalne jedzenie, trochę mi go szkoda było,bo był głodny,ale tłumaczyłam sobie, że to dla jego dobra.

Jak Jacek pojechał do domu,my trochę się pojawiliśmy,a trochę pozwiedzaliśmy szpital,bo okazało się, że nie musimy non stop siedzieć w sali.

Wystarczy zgłosić na dyżurce, że idziemy i wyjść.









Mieliśmy też okazję z okna sali obserwować lądowanie helikoptera ratunkowego. Dla dzieci to atrakcja,ale ja jako mama zastanawiałam się,co się stało, że dziecko musiało być przetransportowane w ten sposób?
Następnego dnia zaproszono Matiego do gabinetu zabiegowego i w związku z tym, że miał zleconych dużo badań i Pani pielęgniarka powiedziała, że niektóre badania pobiera się w nocy,to założyli mu wenflon,żeby go niepotrzebnie co chwila nie kłuć.
Byłam z niego bardzo dumna,bo pozwolił sobie założyć i wszystko zrobić bez " nakręcania się".
Mati po badaniach poszedł na śniadanie,a potem zjechał ze mną na dół,gdzie ja zamówiłam sobie kawę i kupiłam kanapki dla siebie.





Przyjechał na trochę Jacek,więc wyszłam się przejść,a oni spędzili razem trochę czasu.
Na oddziale, zarówno na korytarzu,jak i w świetlicy jest mnóstwo zabawek,choć ja kupiłam Matiemu kilka nowych,żeby miał zajęcie,bo nie wiedziałam, że takie udogodnienia są.
Przyszła też Pani z Biblioteki szpitalnej, założyła Matiemu konto i pożyczył 3 książki.
Jak Jacek pojechał,to na samym dole odkryliśmy mały plac zabaw.



Zrobiłam przykładowe zdjęcie kolacji,aby wiedzieć,co i w jakich ilościach przygotowywać w domu.
Mieliśmy też wstępne szkolenie dietetyczne,Pani mnie ochraniała, że nie mogę mu dawać alternatyw,bo on nie chce.
Tylko ma zjadać to,co przygotowane,bo to dla jego dobra.
Bo jak mu daje,a to to,a to tamto,to się zapcha niepotrzebnym jedzeniem i potem nie chce zjeść głównego dania.

poniedziałek, 13 maja 2024

Pojechaliśmy do szpitala

 Planowy termin od Pani doktor,to 13 maja,więc dzień wcześniej Mati się stresował i nie mógł spać,choć trochę szpital przybliżyła mu książka " Poznajemy szpital".

Ja niestety pół nocy nie spałam,bo nie wiedziałam,jak teraz na oddziale jest. Ostatnio byliśmy jak była starsza córka z 10 lat temu.

A to,czy nic nie zapomniałam itd, w końcu usnęłam i za dosłownie kilka godzin zadzwonił budzik.

W końcu zebraliśmy się i pojechaliśmy, mąż zostawił nas pod Izbą Przyjęć,a sam pojechał ze starszą córką,bo też miała się zgłosić do szpitala.

Ludzi było tyle, że aż czarno po prostu,nie było bardzo jak przejść ( gęsiego) , że o siedzeniu nie wspomnę.


Stanęliśmy na końcu kolejki , tobołami i tak staliśmy i staliśmy, bardzo powoli posuwało się to do przodu.

W międzyczasie Mati znalazł miejsce siedzące i zajął się kolorowaniem.

A ja trochę pogadałam z innymi Mamami w kolejce.

W końcu nas zarejestrowali i dostaliśmy numerek i musieliśmy czekać,aż nas wyczytają w gabinecie.

Po pewnym czasie Mati zaczął się niecierpliwić,poza tym był głodny.

Może sobie pomyślicie, że wyrodna ze mnie matka,ale dałam mu komórkę,żeby chwilę się zajął.

W końcu nadeszła nasza kolej, weszliśmy do gabinetu, odpowiedziałam na pytania,Mati dostał bransoletę szpitalną i kazali przejść na oddział.

Jak wyszliśmy,to okazało się, że czeka na nas mąż,więc wspólnie pojechaliśmy na oddział.

Cały korytarz ludzi,poszłam z Matim na dyżurkę pielęgniarek.

Pytam się,czy tutaj są przyjęcia dzieci do szpitala?

Na co nie zbyt miła pielęgniarka mówi: tak,a co? Czeka na cud? Ale cud nie nastąpi.

I kazała czekać na korytarzu wstępnie, jak wysłałam Matiego,żeby posiedział z Tatą,to mnie woła, że trzeba dziecko zważyć i zmierzyć.

Podczas ważenia gadała przez komórkę cały czas i znowu nas odesłała na korytarz.



Czekaliśmy chyba z pół godziny,w końcu przyszła nasza doktor i zaczęła nas bardzo przepraszać.

Okazało się, że jest takie obłożenie oddziału i tyle dzieci, że nawet na dostawce na korytarzu nie ma miejsca i nie może nas przyjąć,bo nie ma jak.

Dostaliśmy nowe skierowanie i kolejny termin na 24 maja.

Wszyscy byliśmy wkurzeni i zmęczeni, zjechaliśmy na dół do baru i kupiłam Matiemu obiad,bo była już 13 ta  i był bardzo głodny.

piątek, 19 kwietnia 2024

Ortodonta

 Odkąd Mati 3 lata temu wybił sobie górną jedynkę, wiedziałam, że nadejdzie ten dzień i trzeba będzie w końcu pojechać do ortodonty, sprawdzić,czy wszystko ok .

W związku z tym, że Jacek nie mógł nas zawieźć,bo pracował do 18ej, pojechaliśmy pociągiem.





Do przychodni zamówiłam ubera i choć Pan kierowca,ani ja nie wiedzieliśmy,jak dokładnie do niej trafić. Pan wysadził mnie pod adresem,jaki wybrałam i w pobliskim sklepie dowiedziałam się,tak trafić do przychodni.

Chwilę czekaliśmy w poczekalni, Pani sprawdziła zęby, powiedziała, że mu rośnie tzw rekinia jedynka na dole i trzeba mleczaka wyrwać,co myślałam, że zrobi.

Ale nie, mówi,żebym sama dziecku wyrwała,lub znalazła dentystę.

Po czym stwierdziła, że ten stały po wybitym zębie ma jeszcze czas się przebić,więc zaprasza za rok na wizytę i tyle.

W sumie dłużej jechaliśmy niż wizyta trwała i niewiele wniosła, ale Mati szczęśliwy,bo uwielbia jeździć pociągami.







środa, 10 kwietnia 2024

Wizyta u neurologa

 Mati wychodząc ze szpitala dostał skierowanie do neurologa, ponieważ był wcześniakiem,ponadto miał problemy z napięciem mięśni i asymetrię i praktycznie od 3 m-ca życia jest objęty wizytami u neurologa.

Celowo napisałam, że jest objęty wizytami,a nie opieką,bo opieką bym tego nie nazwała.

Pierwsza wizyta to tylko skierowania na rehabilitację i tyle,kolejne to niby sprawdzanie postępów i przepisywanie rehabilitacji na kolejne miesiące.

Jednak odkąd skończył 4 lata wizyty trwały minutę i ograniczały się do spojrzenia na dziecko i przybicia pieczątki.

Kiedy Pani w przedszkolu zasugerowała, że dobrze by było z nim poćwiczyć rękę,jak i tak chodzi na rehabilitację,to podczas kolejne wizyty ja o tym powiedziałam lekarzowi.

Na co on:

Jak się Pani upiera, że to dziecku pomoże,to zapisze trening ręki.

Ale on się taki urodził i tak będzie miał,bo to genetyczne.

-Skąd Pan to wie?

-bo Pani ma wiotkość stawów!

-pierwsze słyszę 

-prosze pokazać ręce 

Pokazałam.

- a to może po mężu ma,bo Pani ma normalnie!

-Rozebrać dziecko?

- nie ma potrzeby?

- to jak Pan sprawdzi postępy 

- przecież widzę, nie ma sensu go badać!

Szczerze mówiąc wściekłam się po tej wizycie.

Na kolejną wizytę wysłałam męża,bo stwierdziłam, że może facet jest uprzedzony do kobiet.

Mąż przyszedł wkurzony podobnie do mnie i mówi, że jak wizyta u neurologa ma polegać na przybiciu przez Matiego piątki z lekarzem,to to jest bez sensu.

Dlatego też wzięłam skierowanie, wyszukałam w necie opinii o neurologach dziecięcych i pojechaliśmy na umówioną wizytę.

Pani doktor kazała Matiego rozebrać do majtek, przejść do ściany i spowrotem, stanąć na jednej nodze, pochylić się.

Zamknąć oczy i trafić do nosa i wiele innych testów mu zrobiła.


Potem kazała mu się położyć, sprawdzała słuch i wzrok.
Powiedziała, że ma problemy z koncentracją i czy robiliśmy test Tomatisa.
Zapytała,kto nas kierował na rehabilitację?
Kiedy nas widziała lekarz rehabilitacji?
Jak usłyszała, że nigdy nie byliśmy u takiego lekarza,to pytała: to na jakiej podstawie i kto kierował na rehabilitację?
Dała skierowanie do lekarza rehabilitacji, oraz do poradni genetycznej,żeby w razie potrzeby zrobić badania.
Zapytała, dlaczego tak późno z Matim przychodzimy, że te zajęcia w dziennym ośrodku rehabilitacji robią więcej szkody niż pożytku i żebyśmy do czasu konsultacji z lekarzem rehabilitacji, zrezygnowali z zajęć,bo nie są one dostosowane do potrzeb Matiego.

Dużo gorzkich słów usłyszałam, niestety Jacek ze mną nie wszedł,nawet nie zapytał,co lekarz powiedział.
Całą drogę powrotną przepłakałam,bo znów czułam, że zawiodłam, że to moja wina, że instynkt już wcześniej mi dawał znać, że to nie dla Matiego,ale u nas jest jeden ośrodek do dziennej rehabilitacji dzieci i wyboru nie ma.
Wyrzucałam sobie, że może powinnam wcześniej zareagować, skonsultować się z kimś prywatnie itd. poszukać w internecie,choć z drugiej strony tłumaczyłam sobie, że i tak ciągle czytam książki, biorę udział w szkoleniach i ćwiczę z młodym w domu,ile mogę.
Przykro mi było, że kolejny raz zostałam z problemami sama,na J nie mogłam liczyć...


poniedziałek, 8 kwietnia 2024

Wizyta u endokrynologa

 Odkąd się Mati urodził ze względu na obciążenia chorobą tarczycy,co jakiś czas badaliśmy poziom tsh.



Jednakże nie tylko to może nas skierować do gabinetu endokrynologa,bo ten specjalista zajmuje się różnymi zaburzeniami hormonalnymi,ich badaniem i leczeniem,a także problemami związanymi z wagą,zbyt małą,lub zbyt dużą,oraz wzrostem.

Mati pomimo prawidłowych wyników regularnie przybierał na wadze, co zaczęło mu przeszkadzać,bo ogranicza jego ruchy, sprawiło, że szybko się męczy i nie ma siły.

Dlatego martwiąc się o niego , poprosiłam o skierowanie do endokrynologa.

I na Cito udało się w ciągu 2 miesięcy dostać do lekarza do Lublina.

Pani doktor kazała bo rozebrać,dokładnie obejrzała mu skórę, osłuchała, sprawdziła wyniki, przeprowadziła wywiad,od początku, czyli od momentu ciąży.

Jak przebiegała,jakie leki brałam,poprzez to,kiedy się urodził,ile czasu spędził w szpitalu,przez rozwój fizyczny i psychiczny,do chwili obecnej.

Po czym wypisała nam skierowanie do szpitala na oddział endokrynologii,aby porobić szczegółowe badania i wykluczyć lub potwierdzić chorobę genetyczną,która może się przyczyniać do nadmiernego tycia.

Powiedziała,że zrobią mu wszystkie potrzebne badania, dostanie też zalecenia dietetyczne i po kilku dniach nas wypuszczą.

Termin ustaliła na 13 maja, żebyśmy byli z samego rana na Izbie przyjęć.

niedziela, 10 marca 2024

Mati znowu jest chory

 Poszedł kilka dni do przedszkola i znowu gorączka i osłabienie,tak mi go szkoda i najgorsza jest ta bezradność.

Dzisiaj mieliśmy sporo spraw do załatwienia,bo impreza mojego Taty,okrągłe 80 urodziny i trzeba było jeszcze sporo rzeczy do lokalu dowieźć.





Ale tak mnie coś tknęło i zrobiłam mu test combo i wyszła mu od razu grypa typu A.

Jacek z nim pojechał na świąteczną opiekę medyczną,żeby jak najszybciej dostał lek od grypy.

Ja sobie zrobiłam i na szczęście nic mi nie wyszło, więc J został z młodym w domu,a ja poszłam na urodziny, choć z tyłu głowy miałam cały czas sto pytań: jak się czuje?

Czy nie gorączkuje?

Czy leki działają?

Czy J nie prześpi i da mu leki o odpowiedniej porze?

Itd.

Z jednej strony fajnie było zobaczyć się z rodziną,a z drugiej chciałam jak najszybciej wrócić do domu.

Czasem nie łatwe są te nasze wybory,bo powinnyśmy być w dwóch miejscach jednocześnie.

Po powrocie od razu go przytuliłam i razem usnęliśmy.



czwartek, 24 sierpnia 2023

Fiberoskopia

 Nie pisałam Wam,bo denerwuje mnie temat powiększonych migdałków i tego,jaki jest nacisk na ich wycięcie.

Wiadomo, że każdy rodzic chce dla swojego dziecka jak najlepiej,ale ja jestem przeciwna wycinaniu migdałków za wszelką cenę.

Rozumiem sytuację, w której dziecko ma problem ze słuchem, nawracające anginy,zapalenia ucha,wysięk itd.

I tak rozumiem, że oddychanie torem ustnym  jest złe, może deformować wygląd twarzy.

Mam jednak swoje doświadczenie związane z wycięciem migdałów i gdybym wiedziała to,co wiem obecnie,to nie zdecydowała bym się na wycięcie migdałków u moich najstarszych dzieci.

Owszem wyciąć,bo dziecko ciągle choruje,bo oddycha buzią, chrapie,wyciąć i problemy się skończą.

No niekoniecznie, przede wszystkim niewielu lekarzy mówi, że im młodsze dziecko,tym większa szansa, że migdał odrośnie,a jak dziecko jest alergikiem to szansa na odrost wzrasta  do ponad 90%.

Ja jednak nie zostałam o tym powiadomiona przed i poddałam najstarsze moje dzieci w dzieciństwie tej operacji.

Po operacji starsze dziecko bardzo źle się czuło, a po 3 m- cach wszystkie objawy wróciły,u młodszego dziecka po 5 m-cach.

Nie zgodziłam się na kolejne zabiegi wycięcia,które pewnie musiałabym serwować moim dzieciom co roku.

Więc teraz,kiedy Pani logopeda j pediatra mnie naciskają o wycięcie, chciałam najpierw sprawdzić, jak wygląda sytuacja.

Dostaliśmy skierowanie na cito,bo normalne był bardzo odległy termin.

Na cito udało się w ciągu 2 tygodni dostać do laryngologa.

Do Lublina na badanie pojechałam z Matim pociągiem,









choć mu tłumaczyłam,na czym polega to badanie i jak będzie wyglądać,to tak się zestresował, że się rozpłakał.

Pani Laryngolog go zbadała, zapytała,czy robiliśmy badanie słuchu,które miałam ze sobą i było prawidłowe.

 Następnie przystąpiła do badania fiberoskopem i oceniła migdał na 70% i powiedziała, żeby obserwować.

Choć nasza pediatra twierdzi, że wszystkiemu winne są przerośnięte migdały,ale u starszych dzieci usunięcie nie zwiększyło ich odporności i nie spowodowało, że mniej chorowały.

A Wy jakie macie zdanie?

Czy zdecydowaliście się na usunięcie?

Dzień otwarty w szkole podstawowej

 Wczoraj byliśmy na dniu otwartym w szkole podstawowej,w której Mati chciałby się uczyć. Przywitała nas wesoła kadra i słynna sówka, Mati do...