Bardzo się cieszę, że pomimo ciężkich początków,Mati podziela moją miłość do kina.
Tym razem wybraliśmy się na film nie taki stricte dziecięcy,bajkowy,tylko prawdziwą historię niesamowitej przyjaźni psa i człowieka.
Chcę na tym blogu opisywać swoje życie z czwórką dzieci. A przede wszystkim, jak się zmieniło, odkąd dołączył do nas wcześniaczek Mateusz
Bardzo się cieszę, że pomimo ciężkich początków,Mati podziela moją miłość do kina.
Tym razem wybraliśmy się na film nie taki stricte dziecięcy,bajkowy,tylko prawdziwą historię niesamowitej przyjaźni psa i człowieka.
Choć początki w kinie nie były łatwe.
Poszłam z Matim po raz pierwszy jak miał 3,5 roku i wtedy dla niego wszystkiego było za dużo.
Reklamy trwające 30 minut, ciemno, głośno i choć to był jego ulubiony Psi patrol, musieliśmy wyjść w połowie,bo głowa go rozbolała.
Od tamtej pory średnio raz w miesiącu w ramach czasu z tatą, Mati chodzi z Jackiem do kina.
Jednak coraz częściej przebąkiwał o tym, że chce pójść z obojgiem rodziców i w końcu wybraliśmy się na nową wersję Żółwi Ninja.
Wysępił zestaw z figurką i poszliśmy.
Niestety nie bardzo mi się podobała ta wersja, było dużo agresji, przemocy, świąteł,muzyki i obrzydliwych scen.
Mati trochę inaczej to odebrał,ale mnie się nie podobała ta wersja.
Po kinie postanowiliśmy pójść na pizzę o tak zaszliśmy do pizzerii,w której Mati mógł zobaczyć jak robi się pizzę, pobawić się, a nawet podziwiać rybki w wielkim akwarium.
Był zachwycony, że tyle czasu spędził z rodzicami i już pyta,kiedy to powtórzymy?
Wczoraj byliśmy na dniu otwartym w szkole podstawowej,w której Mati chciałby się uczyć. Przywitała nas wesoła kadra i słynna sówka, Mati do...