Pokazywanie postów oznaczonych etykietą badania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą badania. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 października 2024

List do rodzica wcześniaka

 Rodzicu wcześniaka!



Zbierałam się,by napisać do Ciebie już dawno,ale choć minęło już tyle lat,nadal nie lubię rozpamiętywać tego czasu.

Wracając do wspomnień przeżywam to na nowo, każdą chwilę,wypowiedziane słowo.

OION Oddział Intensywnej Opieki Neonatologicznej to miejsce szczególne,gdzie dzieją się drobne rzeczy i niesamowite cuda.

Powiem Ci coś,czego ja nie usłyszałam,a powinnam.

Nie wiem,jak u Ciebie potoczy się historia i chyba nawet personel medyczny tego nie wie i nie będę Ci pisać, że będzie dobrze,bo mnie to zdanie do szału doprowadzało.

Chcę Ci powiedzieć Rodzicu, że jesteś wystarczający/ wystarczająca dla swojego dziecka. To ono Cię wybrało na swojego rodzica.

Masz prawo czuć się zagubionym/ą niepewnym/ą, przytłoczonym/ą i po ludzku zmęczonym.

Pozwól sobie na wszystkie emocje,które Ci towarzyszą radość pomieszaną z lękiem, niemoc pomieszaną z nadzieją.

Jak czegoś nie wiesz pytaj personelu,innych mam na oddziale,jest teraz mnóstwo fundacji wcześniaków z różnych okolic,które oferują wsparcie.

Gdy ja zostałam Mamą wcześniaka tworzyła się Fundacja Ernesta, a teraz masz Fundację Matkowelove, Fundację wcześniak po Łódzku,po Mazowiecku, Śląsku, Koalicja dla wcześniaka,Mali wojownicy i można od nich uzyskać realną pomoc.

Nie bój się prosić o pomoc personel medyczny,niech Ci pokażą jak trzeba opiekować się dzieckiem,bo ja będąc Mamą po raz czwarty,ale pierwszy raz mamą wcześniaka bałam się, że zrobię mu krzywdę.

Ja bardzo żałuję, że nie poprosiłam o pomoc przy rozkręceniu laktacji zaraz po cc i w zasadzie dopiero po 2 dobach mój syn dostał pierwsze krople mego mleka.

Tato wcześniaka bądź przy swej kobiecie, wysłuchaj,przytul, nie musisz być silny zawsze, masz prawo czuć smutek, złość.

Ale w szpitalu stawaj z matką Twego dziecka ramię w ramię,możesz kangurować, przytulać, czytać książeczki, mówić do dziecka, karmić odciagniętym mlekiem,przewijać i bądź łącznikiem między personelem medycznym a Twoją kobietą.

Mamo wcześniaka,jeżeli planujesz karmienie piersią,to jak najszybciej zaopatrz się w laktator podwójny elektryczny i staraj się co 3 godziny pobudzać piersi do wytwarzania mleka.

Lekarze często rzucają medycznymi terminami i idą,a Ty wrzucasz je w google i łzy Ci lecą,bo tam można wyczytać wszystko.

Pytaj,lekarz jest od tego, żeby Ci wytłumaczyć.

Jeżeli lekarz mówi, że jest bez zmian stan stabilny,to znak, że jest dobrze,bo pobyt wcześniaka na Oion to taki rollercoaster,raz jest dobrze,czasem gorzej.

Pamiętam jak się ucieszyłam, że kilka razy mój synek dał radę wyssać z butelki moje mleko,a za 3 godziny przychodzę,a on ma sondę,bo nie miał siły pić.

Lekarze robią wszystko z myślą o dobru tego najmłodszego słodziaka.

Kobieto,jeżeli masz obniżony nastrój,co chwila płaczesz,obwiniasz się o wszystko, poproś o konsultację z dobrym psychologiem jak najszybciej, bo zaopiekowana Mama,to szczęśliwe dziecko.

Wiem, że masz w tym szpitalu mnóstwo na głowie,a po wyjściu ze szpitala jeszcze więcej,ale nie zapominaj w tym wszystkim o sobie.

Ty też jesteś ważny/ ważna.

Jeżeli chodzi o ciuszki i różne akcesoria dla wcześniaka,to polecam sklep https://www.dlawczesniaka.pl/

Gdzie możecie kupić te najmniejsze ciuszki, pieluszki,smoczki,gniazda i wszelkie możliwe i potrzebne rzeczy.

Żałuję, że tak późno odkryłam ten sklep,ale też trochę ciuszków jest w Smyku,sporo też kupiłam w lokalnym sklepie,choć ubranka 44 były dużo droższe niż te na 56,62.

Nie chcę Cię za dużo męczyć,bo to przytłaczająca sytuacja, tylko powiem, że dla tego dzieciaczka dasz radę,nawet jeżeli będzie bolało,zmęczenie będzie dawało się we znaki,dla tego dzieciaczka będziesz w stanie góry przenosić,walczyć z systemem i często głupimi ludźmi i przepisami.

Jak zobaczysz,jak Twoje dziecko walczy i wygrywa każdego dnia,będziesz stale przy nim.

Trzymam kciuki za Was i jak chcecie pogadać,to piszcie.

poniedziałek, 27 maja 2024

Dalej szpital

 Najcięższe były noce,pomijam fakt, że rozkładane krzesła dla rodzica jeżdżą po całej sali, skrzypią,a jak jak przekręcasz to z nich spadasz.

Najgorsze było to, że starsi chłopcy do późna grali w strzelanki i nawet jak Mati był mega zmęczony,to nie miał szansy usnąć.

Tak też w nocy z soboty na niedzielę miał przez sen pobierane badania na hormon wzrostu, zamiast 2,to 3 razy,bo w zasadzie jak tylko zasnął o 23 ej przyszła Pani pobrać krew.

Poziom kortyzolu wskazywał na to, że jeszcze jego organizm nie wszedł w fazę snu.

Byłam zła, że nikt nie egzekwował,żeby pacjenci szli spać.

Jedynie jednej nocy nie wytrzymałam i powiedziałam, że jest cisza nocna i trzeba iść spać.

W nocy co 2 godziny przychodziła pielęgniarka mierzyć cukier 2 chłopakom, niestety za każdym razem się budziłam.

Mati bawił się z innymi dziećmi i po raz pierwszy odważył się bawić slime. W ogóle chcieliśmy kupić,ale okazało się, że sklepik w tą sobotę akurat jest nieczynny.

Ale inne dzieci mu pożyczały i wspólnie się bawili,a nawet wybrudził bluzkę i musiałam doczytać,jak się pozbyć plamy.



Miał też codziennie pobieraną krew na badania.

W niedzielę też dowiedziałam się, że czeka nas w poniedziałek usg brzucha,bo Mati skarżył się na ból brzucha i chcieli to sprawdzić.
W poniedziałek rano poszłam do Pani doktor,aby dowiedzieć się,kiedy będziemy mogli wyjść do domu?
Pani doktor powiedziała, że musimy z Jackiem przejść szkolenie dietetyczne i jak usg wyjdzie ok,to możemy jechać do domu,bo wyniki genetyczne do 3 m-cy.
Powiedziała, że zleci mu jeszcze badanie na celiakię i żebym pogadała z dietetykiem.
Uzgodniłam z Panią dietetyk, że przyjedziemy w następnym tygodniu na szkolenie,bo w tym Jacek pracuje do 18 ej i nie miałby jak przyjechać na szkolenie o 11 ej.
Pani doktor powiedziała,żeby pielęgniarki mi dały skierowanie na to USG i żebym spróbowała,może uda się wcześniej je zrobić,bo byliśmy zapisani na 10:20.
Pojechałam z Matim 20 po 8ej pod gabinet USG i udało się,żeby zrobili mu wcześniej.

Pani doktor powiedziała, że koło 12 ej przygotuje wypis,więc zaczęłam nas pakować, poszliśmy do biblioteki oddać książki,potem Mati miał zajęcia z Panią nauczycielką i nauczył się rysować straż pożarną.

Po obiedzie wreszcie mogliśmy wyjść do domu.

Pani z Ubera pomogła mi zapakować nasze rzeczy do bagażnika i pod dworcem pomogła nam wyjąć.

Niestety była taka kolejka do kasy i problemu z systemem ( nie mogłam kupić bilety on-line) że 3 pociągi nam uciekły.






A w domu czekało na nas mnóstwo owoców i pięknie rozkwitnie tych kwiatów.
Wszędzie dobrze,ale w domu najlepiej.


sobota, 25 maja 2024

Szpital - podejście drugie

 Tym razem J podwiózł nas i pojechał zaparkować autko,a na Izbie przyjęć nie było ludzi,na serio serio.

Też nie mogłam w to uwierzyć,nasza lekarka celowo nam tym razem wyznaczyła piątek,bo stwierdziła, że będą wypisy i większa szansa, że będzie miejsce.



Zanim J wrócił z parkowania,my już byliśmy po wizycie u lekarza i przeszliśmy na oddział, gdzie moja ulubiona Pielęgniarka służbistka wręczyła mi regulamin oddziału i kazała czekać.

A jak skończę czytać regulamin,który miał chyba z 90 stron, to mam podpisać, że się zapoznałam 🤦

Tak sobie siedzieliśmy, w końcu nas zawołała na ważenie i mierzenie i zaprowadzili nas na salę z 6 łóżkami, kilka było zajętych.

Pani mi zwróciła uwagę, że ubrania "wierzchnie" mam oddać do domu( ta na pewno) i że nie wiadomo, czy będę mogła zostać z Matim, bo to duże dziecko i nie wymaga rodzica.

Na co ja do niej, że w regulaminie mam zagwarantowaną możliwość zostania z dzieckiem do 13 roku życia,a Mati ma 5!

To czerwona się zrobiła i mi powiedziała, że proszę na ten temat rozmawiać z lekarzem.

Więc pytam,a gdzie jest lekarz?

Zaraz do Pani przyjdzie.

Trochę rozpakowałam rzeczy, inni rodzice mi doradzili,żebym duże torby pod łóżko schowała i żebym się nie przejmowała,bo tutaj nawet z 12 latkiem mama była.

Mati był trochę zagubiony,ale starsi chłopcy grali w gierki,więc stanął i im się przyglądał.

W końcu Pani doktor nas zawołała i razem z praktykantką przeprowadziła wywiad,jak wyglądała ciąża i rozwój Matiego.

Zgodziła się na mój pobyt z nim w szpitalu, powiedziała, że nasza lekarka prowadząca jest w poradni,ale będą z nią się konsultować telefonicznie.

Tego dnia Mati nie miał żadnych badań,żeby go nie męczyć.

Więc ja pojechałam na dół do baru zjeść obiad, a Jacek z nim trochę posiedział.

Na każdy posiłek wołano Matiego i miał swoją porcję - dietę lekkostrawną i nisko kaloryczną. Tego dnia nie bardzo chciał jeść szpitalne jedzenie, trochę mi go szkoda było,bo był głodny,ale tłumaczyłam sobie, że to dla jego dobra.

Jak Jacek pojechał do domu,my trochę się pojawiliśmy,a trochę pozwiedzaliśmy szpital,bo okazało się, że nie musimy non stop siedzieć w sali.

Wystarczy zgłosić na dyżurce, że idziemy i wyjść.









Mieliśmy też okazję z okna sali obserwować lądowanie helikoptera ratunkowego. Dla dzieci to atrakcja,ale ja jako mama zastanawiałam się,co się stało, że dziecko musiało być przetransportowane w ten sposób?
Następnego dnia zaproszono Matiego do gabinetu zabiegowego i w związku z tym, że miał zleconych dużo badań i Pani pielęgniarka powiedziała, że niektóre badania pobiera się w nocy,to założyli mu wenflon,żeby go niepotrzebnie co chwila nie kłuć.
Byłam z niego bardzo dumna,bo pozwolił sobie założyć i wszystko zrobić bez " nakręcania się".
Mati po badaniach poszedł na śniadanie,a potem zjechał ze mną na dół,gdzie ja zamówiłam sobie kawę i kupiłam kanapki dla siebie.





Przyjechał na trochę Jacek,więc wyszłam się przejść,a oni spędzili razem trochę czasu.
Na oddziale, zarówno na korytarzu,jak i w świetlicy jest mnóstwo zabawek,choć ja kupiłam Matiemu kilka nowych,żeby miał zajęcie,bo nie wiedziałam, że takie udogodnienia są.
Przyszła też Pani z Biblioteki szpitalnej, założyła Matiemu konto i pożyczył 3 książki.
Jak Jacek pojechał,to na samym dole odkryliśmy mały plac zabaw.



Zrobiłam przykładowe zdjęcie kolacji,aby wiedzieć,co i w jakich ilościach przygotowywać w domu.
Mieliśmy też wstępne szkolenie dietetyczne,Pani mnie ochraniała, że nie mogę mu dawać alternatyw,bo on nie chce.
Tylko ma zjadać to,co przygotowane,bo to dla jego dobra.
Bo jak mu daje,a to to,a to tamto,to się zapcha niepotrzebnym jedzeniem i potem nie chce zjeść głównego dania.

poniedziałek, 13 maja 2024

Pojechaliśmy do szpitala

 Planowy termin od Pani doktor,to 13 maja,więc dzień wcześniej Mati się stresował i nie mógł spać,choć trochę szpital przybliżyła mu książka " Poznajemy szpital".

Ja niestety pół nocy nie spałam,bo nie wiedziałam,jak teraz na oddziale jest. Ostatnio byliśmy jak była starsza córka z 10 lat temu.

A to,czy nic nie zapomniałam itd, w końcu usnęłam i za dosłownie kilka godzin zadzwonił budzik.

W końcu zebraliśmy się i pojechaliśmy, mąż zostawił nas pod Izbą Przyjęć,a sam pojechał ze starszą córką,bo też miała się zgłosić do szpitala.

Ludzi było tyle, że aż czarno po prostu,nie było bardzo jak przejść ( gęsiego) , że o siedzeniu nie wspomnę.


Stanęliśmy na końcu kolejki , tobołami i tak staliśmy i staliśmy, bardzo powoli posuwało się to do przodu.

W międzyczasie Mati znalazł miejsce siedzące i zajął się kolorowaniem.

A ja trochę pogadałam z innymi Mamami w kolejce.

W końcu nas zarejestrowali i dostaliśmy numerek i musieliśmy czekać,aż nas wyczytają w gabinecie.

Po pewnym czasie Mati zaczął się niecierpliwić,poza tym był głodny.

Może sobie pomyślicie, że wyrodna ze mnie matka,ale dałam mu komórkę,żeby chwilę się zajął.

W końcu nadeszła nasza kolej, weszliśmy do gabinetu, odpowiedziałam na pytania,Mati dostał bransoletę szpitalną i kazali przejść na oddział.

Jak wyszliśmy,to okazało się, że czeka na nas mąż,więc wspólnie pojechaliśmy na oddział.

Cały korytarz ludzi,poszłam z Matim na dyżurkę pielęgniarek.

Pytam się,czy tutaj są przyjęcia dzieci do szpitala?

Na co nie zbyt miła pielęgniarka mówi: tak,a co? Czeka na cud? Ale cud nie nastąpi.

I kazała czekać na korytarzu wstępnie, jak wysłałam Matiego,żeby posiedział z Tatą,to mnie woła, że trzeba dziecko zważyć i zmierzyć.

Podczas ważenia gadała przez komórkę cały czas i znowu nas odesłała na korytarz.



Czekaliśmy chyba z pół godziny,w końcu przyszła nasza doktor i zaczęła nas bardzo przepraszać.

Okazało się, że jest takie obłożenie oddziału i tyle dzieci, że nawet na dostawce na korytarzu nie ma miejsca i nie może nas przyjąć,bo nie ma jak.

Dostaliśmy nowe skierowanie i kolejny termin na 24 maja.

Wszyscy byliśmy wkurzeni i zmęczeni, zjechaliśmy na dół do baru i kupiłam Matiemu obiad,bo była już 13 ta  i był bardzo głodny.

poniedziałek, 8 kwietnia 2024

Wizyta u endokrynologa

 Odkąd się Mati urodził ze względu na obciążenia chorobą tarczycy,co jakiś czas badaliśmy poziom tsh.



Jednakże nie tylko to może nas skierować do gabinetu endokrynologa,bo ten specjalista zajmuje się różnymi zaburzeniami hormonalnymi,ich badaniem i leczeniem,a także problemami związanymi z wagą,zbyt małą,lub zbyt dużą,oraz wzrostem.

Mati pomimo prawidłowych wyników regularnie przybierał na wadze, co zaczęło mu przeszkadzać,bo ogranicza jego ruchy, sprawiło, że szybko się męczy i nie ma siły.

Dlatego martwiąc się o niego , poprosiłam o skierowanie do endokrynologa.

I na Cito udało się w ciągu 2 miesięcy dostać do lekarza do Lublina.

Pani doktor kazała bo rozebrać,dokładnie obejrzała mu skórę, osłuchała, sprawdziła wyniki, przeprowadziła wywiad,od początku, czyli od momentu ciąży.

Jak przebiegała,jakie leki brałam,poprzez to,kiedy się urodził,ile czasu spędził w szpitalu,przez rozwój fizyczny i psychiczny,do chwili obecnej.

Po czym wypisała nam skierowanie do szpitala na oddział endokrynologii,aby porobić szczegółowe badania i wykluczyć lub potwierdzić chorobę genetyczną,która może się przyczyniać do nadmiernego tycia.

Powiedziała,że zrobią mu wszystkie potrzebne badania, dostanie też zalecenia dietetyczne i po kilku dniach nas wypuszczą.

Termin ustaliła na 13 maja, żebyśmy byli z samego rana na Izbie przyjęć.

piątek, 15 marca 2024

Powikłania po grypie

 Mati niby z dnia na dzień lepiej się poczuł i powoli temperatura zaczęła spadać, ale przez 2 dni nie mógł chodzić,a nawet stać,tak go nogi bolały i przez 2 dni go nosiliśmy.

Pytałam J, dlaczego młody ma 2 opakowania leku na grypę,to nie wiedział dlaczego?

Kiedy zapytałam, dlaczego ma mniejszą dawkę niż rok wcześniej ( bo rok temu też miał grypę) to też nie wiedział jak to wytłumaczyć.

Kiedy z nóżkami trochę odpuściło, poszliśmy do lekarza do kontroli.

Okazało się, że powinien brać 2 kapsułki 2 razy dziennie,a brał jedną i miał za słabą dawkę.

Plułam sobie w brodę, że nie przeliczyłam dawki .

Pani doktor powiedziała, że ma powikłania pogrypowe i zleciła badania,które to potwierdziły.

Źle mu nie wyszły próby wątrobowe i ma porażenie mięśni .

Dostał magnez i heparegen na wątrobę i musi zostać jeszcze 3 tygodnie w domu,żeby nie miał żadnej styczności z rówieśnikami i czegoś nie załapał,bo ma obniżoną odporność.

Choć czuje się już całkiem nieźle i zaczyna szaleć w domu.



poniedziałek, 8 stycznia 2024

Alergolog

 Po prawie roku jesteśmy znowu u alergologa,bo nadal nie wiemy,czy Mati ma alergię.

W ostatniej karcie informacyjnej Pani doktor napisała alergia na pleśń, podejrzenie astmy.

Rodzinna lekarka wpisała rozpoznanie astma,ale Mati nie miał spirometrii,ani innych badań w tym kierunku.

Mieliśmy przyjść do kontroli w kwietniu ubiegłego roku,ale Mati chorował,więc przełożyłam wizytę na za 2 m-ce.

Nie wiem,jak to Pani w rejestracji zrobiła,ale zamiast do alergologa zapisała nas do laryngologa i to na wizytę prywatną,o czym dowiedziałam się w smsie przypominającym.

Zadzwoniłam do przychodni, żeby wyjaśnić sytuację i zapisać dziecko do alergologa,to nie ma miejsc do końca roku, proszę dzwonić we wrześniu na nowy rok i tak to później przyjechaliśmy na wizytę.

Pani zupełnie inne podejście, że on nie ma żadnej alergii,więc pytam dlaczego w takim razie przy każdej okazji pomagają wziewki i leki przeciwalergiczne?

Pani nie wie,więc poprosiłam o powtórzenie testów.




Znów wyszła mu alergia na pleśń,zamiast xyzalu doktor przepisała nam rupafin,że lepiej zadziała i żebyśmy się pokazali do kontroli w czerwcu,to zrobi kolejne testy.
Nie wiem sama,co myśleć o takiej wizycie?
A i pytała o 3 migdał,kiedy powiedziałam, że byliśmy na ocenie i fiberoskopii powiedziała, że przydało by się go usunąć.
Więc jej mówię, że u starszych dzieci zdecydowaliśmy się na operację,która niewiele pomogła i po kilku miesiącach migdał odrósł.
Potem dopiero się dowiedziałam, że u dzieci z alergią w 90% migdał odrasta.
Na co lekarka, że Mati nie ma alergii.
Więc jej mówię, że dopiero mówiła, że na pleśń ma.
No lekką alergię ma.
Ja już naprawdę nie wiem,jak rozmawiać z tymi lekarzami?!
Po lekarzu pojechaliśmy do naszej ulubionej fryzjerki Matiego, Pani Marzenki,bo przez te ciągłe choroby,nie było kiedy obciąć mu włosków.




Na ostatnim zdjęciu jest na nas zły,bo powiedzieliśmy, że już musimy iść,a on chciał jeszcze kolorować u Pani Marzenki,bo tylko ona ma takie kolorowanki!

czwartek, 24 sierpnia 2023

Fiberoskopia

 Nie pisałam Wam,bo denerwuje mnie temat powiększonych migdałków i tego,jaki jest nacisk na ich wycięcie.

Wiadomo, że każdy rodzic chce dla swojego dziecka jak najlepiej,ale ja jestem przeciwna wycinaniu migdałków za wszelką cenę.

Rozumiem sytuację, w której dziecko ma problem ze słuchem, nawracające anginy,zapalenia ucha,wysięk itd.

I tak rozumiem, że oddychanie torem ustnym  jest złe, może deformować wygląd twarzy.

Mam jednak swoje doświadczenie związane z wycięciem migdałów i gdybym wiedziała to,co wiem obecnie,to nie zdecydowała bym się na wycięcie migdałków u moich najstarszych dzieci.

Owszem wyciąć,bo dziecko ciągle choruje,bo oddycha buzią, chrapie,wyciąć i problemy się skończą.

No niekoniecznie, przede wszystkim niewielu lekarzy mówi, że im młodsze dziecko,tym większa szansa, że migdał odrośnie,a jak dziecko jest alergikiem to szansa na odrost wzrasta  do ponad 90%.

Ja jednak nie zostałam o tym powiadomiona przed i poddałam najstarsze moje dzieci w dzieciństwie tej operacji.

Po operacji starsze dziecko bardzo źle się czuło, a po 3 m- cach wszystkie objawy wróciły,u młodszego dziecka po 5 m-cach.

Nie zgodziłam się na kolejne zabiegi wycięcia,które pewnie musiałabym serwować moim dzieciom co roku.

Więc teraz,kiedy Pani logopeda j pediatra mnie naciskają o wycięcie, chciałam najpierw sprawdzić, jak wygląda sytuacja.

Dostaliśmy skierowanie na cito,bo normalne był bardzo odległy termin.

Na cito udało się w ciągu 2 tygodni dostać do laryngologa.

Do Lublina na badanie pojechałam z Matim pociągiem,









choć mu tłumaczyłam,na czym polega to badanie i jak będzie wyglądać,to tak się zestresował, że się rozpłakał.

Pani Laryngolog go zbadała, zapytała,czy robiliśmy badanie słuchu,które miałam ze sobą i było prawidłowe.

 Następnie przystąpiła do badania fiberoskopem i oceniła migdał na 70% i powiedziała, żeby obserwować.

Choć nasza pediatra twierdzi, że wszystkiemu winne są przerośnięte migdały,ale u starszych dzieci usunięcie nie zwiększyło ich odporności i nie spowodowało, że mniej chorowały.

A Wy jakie macie zdanie?

Czy zdecydowaliście się na usunięcie?

czwartek, 25 maja 2023

Kontrola u naszej pediatry

 Dzień wcześniej wydzwonilam wizytę i pojechaliśmy. 

Jeszcze przed wyjazdem dałam mu p/ gorączkowe,bo nie chciałam,aby miał bardzo wysoką temperaturę,tym bardziej, że wiadomo, człowiek zapisany na daną godzinę, a może wejść i godzinę później.



No i nie myliłam się,musieliśmy trochę poczekać,bo było lekkie opóźnienie.

Wchodzimy,a Pani doktor mówi, że on jest odwodniony, mierzy mu saturację 93%, więc mówi, że jak na dziecko to nie jest dobrze i ona by nas na szpital wysłała.

Proszę Panią doktor o jakieś leki, bo on tylko p/ gorączkowe bierze.

W ogóle ona mi uświadamia, że na tej kartce informacyjnej ma wpisaną astmę. osłuchuje go, mówi, że rzęzi mu w oskrzelach i lekko niżej, gardło też zainfekowane, ale jeszcze zleci szybkie CRP i mamy wejść z wynikiem.

Wytłumaczyłam mu na czym polega badanie, więc po wyjściu z gabinetu Mati powiedział, że chce iść z Tatusiem i poszedł.


Siedzieli w gabinecie zabiegowym z 10 minut i J mówi, że rośnie Crp i zaraz Pani pielęgniarka przyniesie wynik.

Więc jak nas Pani doktor zawołała, okazało się, że ma wynik ponad 80, stan zapalny, dała antybiotyk , kazała elektrolity dawać, musi pić nawet co 2 minuty po łyku, że cokolwiek mu dać jeść, nawet to, co lubi, a niekoniecznie jest zdrowe.

Przepisała Ventolin w sprayu, flixotide w sprayu, syrop erdomed na kaszel, bo okropnie kaszle , no i musieliśmy kupić tubę i nauczyć go,żeby wdychał wziewki.

Zapytała, czy mamy w domu pulskosymetr i żeby mu mierzyć co 2-3 godziny saturację.

Powiedziała, że jeżeli by się pogorszyło,to natychmiast na szpital, jak będzie ok to za kilka dni do kontroli.


Po południu poczuł się już dużo lepiej, temperatura w końcu spadła poniżej 39 i chciał pokolorować kwiatki, więc poszliśmy do biurka, ale szybko się zmęczył i po 20 minutach stwierdził, że idzie spać.

Mam nadzieję, że będzie miał lepszą noc niż ostatnio.

Dzień otwarty w szkole podstawowej

 Wczoraj byliśmy na dniu otwartym w szkole podstawowej,w której Mati chciałby się uczyć. Przywitała nas wesoła kadra i słynna sówka, Mati do...