Pokazywanie postów oznaczonych etykietą specjaliści. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą specjaliści. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 kwietnia 2024

Wizyta u neurologa

 Mati wychodząc ze szpitala dostał skierowanie do neurologa, ponieważ był wcześniakiem,ponadto miał problemy z napięciem mięśni i asymetrię i praktycznie od 3 m-ca życia jest objęty wizytami u neurologa.

Celowo napisałam, że jest objęty wizytami,a nie opieką,bo opieką bym tego nie nazwała.

Pierwsza wizyta to tylko skierowania na rehabilitację i tyle,kolejne to niby sprawdzanie postępów i przepisywanie rehabilitacji na kolejne miesiące.

Jednak odkąd skończył 4 lata wizyty trwały minutę i ograniczały się do spojrzenia na dziecko i przybicia pieczątki.

Kiedy Pani w przedszkolu zasugerowała, że dobrze by było z nim poćwiczyć rękę,jak i tak chodzi na rehabilitację,to podczas kolejne wizyty ja o tym powiedziałam lekarzowi.

Na co on:

Jak się Pani upiera, że to dziecku pomoże,to zapisze trening ręki.

Ale on się taki urodził i tak będzie miał,bo to genetyczne.

-Skąd Pan to wie?

-bo Pani ma wiotkość stawów!

-pierwsze słyszę 

-prosze pokazać ręce 

Pokazałam.

- a to może po mężu ma,bo Pani ma normalnie!

-Rozebrać dziecko?

- nie ma potrzeby?

- to jak Pan sprawdzi postępy 

- przecież widzę, nie ma sensu go badać!

Szczerze mówiąc wściekłam się po tej wizycie.

Na kolejną wizytę wysłałam męża,bo stwierdziłam, że może facet jest uprzedzony do kobiet.

Mąż przyszedł wkurzony podobnie do mnie i mówi, że jak wizyta u neurologa ma polegać na przybiciu przez Matiego piątki z lekarzem,to to jest bez sensu.

Dlatego też wzięłam skierowanie, wyszukałam w necie opinii o neurologach dziecięcych i pojechaliśmy na umówioną wizytę.

Pani doktor kazała Matiego rozebrać do majtek, przejść do ściany i spowrotem, stanąć na jednej nodze, pochylić się.

Zamknąć oczy i trafić do nosa i wiele innych testów mu zrobiła.


Potem kazała mu się położyć, sprawdzała słuch i wzrok.
Powiedziała, że ma problemy z koncentracją i czy robiliśmy test Tomatisa.
Zapytała,kto nas kierował na rehabilitację?
Kiedy nas widziała lekarz rehabilitacji?
Jak usłyszała, że nigdy nie byliśmy u takiego lekarza,to pytała: to na jakiej podstawie i kto kierował na rehabilitację?
Dała skierowanie do lekarza rehabilitacji, oraz do poradni genetycznej,żeby w razie potrzeby zrobić badania.
Zapytała, dlaczego tak późno z Matim przychodzimy, że te zajęcia w dziennym ośrodku rehabilitacji robią więcej szkody niż pożytku i żebyśmy do czasu konsultacji z lekarzem rehabilitacji, zrezygnowali z zajęć,bo nie są one dostosowane do potrzeb Matiego.

Dużo gorzkich słów usłyszałam, niestety Jacek ze mną nie wszedł,nawet nie zapytał,co lekarz powiedział.
Całą drogę powrotną przepłakałam,bo znów czułam, że zawiodłam, że to moja wina, że instynkt już wcześniej mi dawał znać, że to nie dla Matiego,ale u nas jest jeden ośrodek do dziennej rehabilitacji dzieci i wyboru nie ma.
Wyrzucałam sobie, że może powinnam wcześniej zareagować, skonsultować się z kimś prywatnie itd. poszukać w internecie,choć z drugiej strony tłumaczyłam sobie, że i tak ciągle czytam książki, biorę udział w szkoleniach i ćwiczę z młodym w domu,ile mogę.
Przykro mi było, że kolejny raz zostałam z problemami sama,na J nie mogłam liczyć...


wtorek, 16 maja 2023

Kolejne konsultacje

 

Ciągle szukam możliwości pomocy Matiemu, umówiłam się na konsultację z Panem Łukaszem, z którym Mati bardzo lubi ćwiczyć.

W ośrodku, do którego chodzimy jest wielu fizjoterapeutów i specjalistów, jednak nie możemy sobie wybrać i po prostu kto jest w danym momencie wolny, ten ćwiczy z Matim.

Jak był młodszy bardzo źle znosił te zmiany, ciągle płakał i zrezygnowałam z takiej formy rehabilitacji.

Ma oczywiście swoich ulubionych fizjoterapeutów, do których należy Pan Łukasz.

Niestety obiekt jest monitorowany i nie wolno magrywać, ani robić zdjęć podczas ćwiczeń, co było dla mnie ciężkie jak był mały, bo nie pamiętałam dokładnie jak ktoś mi pokazywał ćwiczenia, a na początku musiałam się nauczyć na nowo, jak podnosić, odkładać i trzymać dziecko.

A teraz jak Mati jest starszy, to ja nawet na dobrą sprawę nie wiem, co on robi, bo muszę zostać na korytarzu.

Ale mniejsza o to, na prywatnej konsultacji mogłam wejść na zajęcia.

Pan Łukasz poprosił, aby Mati się rozebrał, obejrzał go z każdej strony.

Również zobaczył tą asymetrię, ale powiedział, że asymetria obejmuje też biodra i organizm, żeby to wyrównać, to spina jedne mięśnie, a zwiotcza inne, dlatego mu jedno biodro wychodzi niżej, drugie wyżej i stąd wydaje się różnica w nogach.

Ale jeżeli bym chciała być na 100% pewna to tylko badanie , którego nazwy Wam tutaj nie powtórzę pokazało by dokładnie długość poszczególnych kości, coś jak tomograf, tylko z miarką co do milimetra.

Choć on uważa, że bardziej to wynika z tego napięcia w obszarze miednicy.

Pokazał nam ćwiczenia, które sprzyjają prawidłowej postawie,ćwiczeniu mięśni brzucha, co możemy mu w pokoju zrobić/kupić, aby mógł sobie ćwiczyć częściowo przez zabawę.

Powiedział,żeby mu zrobić wkładki , ale do obu butów i dostosowane do jego potrzeb, uwzględniając koślawość kolan i płaskostopie i nacisk jego nogi.

Mati się wyszalał, poćwiczył, potem go rozluźnił i porozmawialiśmy o diecie i suplementacji witamin.

Ogólnie bardzo dużo się dowiedziałam i dało mi to do myślenia, a przy okazji dostałam takiego pozytywnego kopa do działania.


środa, 3 maja 2023

U fizjoterapeuty, terapeuty ręki

 W zasadzie na spotkanie z Panią Anią umówiłam się już jakiś czas temu, po tym, jak Pani w przedszkolu zwróciła mi uwagę, że Mati nieprawidłowo trzyma kredkę,że pomimo próśb przekłada po swojemu.

Im to nie robi różnicy jak wykonuje pracę, ale z czasem będzie szedł do szkoły i wtedy może mieć duży problem z pisaniem, ręka będzie przeciążona, będzie go bolała, nie będzie w stanie pracować w takim tempie jak grupa.

Pani Ania pomimo, iż wstępnie przyjechaliśmy z problemem z ręką, poprosiła aby mlodego rozebrać do majteczek, bo chciała go całościowo zobaczyć.

Na pierwszy rzut oka stwierdziła asymetrię barków i łopatek i wykrzywiony kręgosłup, zapytała się, czy widział go ortopeda, bo przydało by się go pokazać.

Powiedziałam, że tak, że ma skrzywienie kręgosłupa i asymetrię i zalecone ćwiczenia, ale tam, gdzie chodzimy na nfz musimy czekać.

Poprosiła Matiego, aby zrobił kilka ogólnych ćwiczeń, później pokolorował obrazek i wyciął po liniach.

Następnie pokazała kilka ćwiczeń, które warto jak najczęściej wykonywać, jak mu trzymać rękę, żeby przyzwyczaić nadgarstek do pracy, bo u niego ruch dłoni idzie z barku i pokazała nam też 2 ćwiczenia ogólnie na ten kręgosłup.

Zapytała nas, w jaki sposób wygląda jego rehabilitacja na nfz? jakie ćwiczenia na mięsnie brzucha wykonuje? jakie ogólne? jakie na SI? A jakie podczas terapii ręki?

Niestety nie potrafiłam jej powiedzieć wiele, bo w ośrodku, do którego chodzimy na nfz nie mam możliwości uczestniczenia w zajęciach z dzieckiem.

Fizjoterapeuci z tego ośrodka twierdzą, że dziecko lepiej ćwiczy bez rodzica...

Jedynie ostatnio poprosiłam o możliwość uczestniczenia w terapii ręki, bo myślałam, że może Pani nas jakoś pokieruje, pokaze jak ćwiczyć, aby prawidłowo trzymał kredke czy ołówek.

Pani jedynie pokazała mi dwa rodzaje nakładek plastikowych na kredki i tyle.

Przez 30 minut wkładał patyczki węższe i grubsze do 2 różnych pudełek i trochę spinaczy poprzypinał.

Powiedziała, że dobrze by było z nim ćwiczyć minimum 10 minut 2x dziennie w domu i przyjeżdzać co tydzień, choc zdaję sobie sprawę, że to koszta.

Bardzo fajnie pracował też rączkami masą fizjoterapeutyczną, o namiary na którą poprosiłam Panią Anię.

Szczerze mówiąc więcej się od Pani Ani dowiedziałam w niecałą godzinę, niż w ośrodku przez 2 ostatnie lata.

A przecież jak by mi pokazano, to mogłabym ćwiczyć z dzieckiem i mu pomóc.

Na koniec Mati pochodził na bieżni i poszliśmy na chwilę na plac zabaw.

Pani Ania wieczorem wysłała mi 4 kartki A4 różnych ćwiczeń na postawę, kręgosłup, brzuch, no i na rękę do wyboru , do ćwiczenia w domu.




poniedziałek, 9 listopada 2020

Pierwsza wizyta u dentysty

 

Dzisiaj byliśmy po raz pierwszy u dentysty. 

Matiemu od jakiegoś miesiąca mówiłam, że pójdziemy do Pani doktor, aby obejrzała mu zęby. 
Co dzień z nim ćwiczyłam otwieranie buzi itd. 
Dziś w końcu przyszła kolej na naszą wizytę, wziął ze sobą ulubioną pandę i poszliśmy. 
Na wstępie standard ankieta itd. 
Chwilkę poczekaliśmy, aż nas zawołają. 
Ogólnie byłam w szoku, bo usiadł sam. 
Była opcja, żebym go wzięła na kolana.
Pani najpierw go przewiozła w górę i w dół (ok kilka razy, bo chciał).
Wszystko tłumaczyła, pokazała mu lampę i lustereczko, że mu sprawdzi ząbki. To otworzył buzię i mówi aaaa. Sprawdziła mu ząbki, powiedziała, że jeszcze 5tki na górze się nie przebiły, a na dole już wszystkie mleczaki ma. 
Zapytałam, czy mogę mu zrobić fotę na pamiątkę, to założyła mu tą chustę i się popłakał.
Chyba bał się tej chusty 🙈
Ale mu wytłumaczyłam, że to nic nie boli 
Potem mu pomalowała ząbki lakierem  i kazała za pół roku się zapisać.
Raz zacisnął zęby, bo nie umiał długo trzymać otwartej buzi.
Dostał dyplom, magnes i naklejkę 👍
Powiem Wam, że jestem z niego dumna.




czwartek, 10 września 2020

8 września - Światowy Dzień Fizjoterapii

Nasza "przygoda" z fizjoterapią u Matiego zaczęła się, kiedy miał 2,5 miesiąca.

Pomimo, że mieliśmy skierowanie do poradni rehabilitacyjnej przy wypisie ze szpitala, nie udało nam się wcześniej umówić wizyty na nfz. 

Wiedziałam przy wypisie, że neonatolog rozpoznał wzmożone napięcie mięśni, ale nie przypuszczałam, że to może małemu tak przeszkadzać. 

Najlepiej czuł się na rękach, albo lekko przewieszony przez ramię, albo oparty o nas plecami, lekko pionowo. 

Pamiętam, jak obie moje siostry mi zwracały uwagę, że nie powinnam tak dziecka nosić, a fizjoterapeuta uświadomił mi, że właśnie w takich pozycjach Matiemu najmniej napinają się mięśnie i nie odczuwa dyskomfortu. 

Pierwsza wizyta wyglądała tak, że położyłam Matiego na macie w samym pampersie i najpierw Pani oceniła jak on leży. 

Przekręciła go na brzuszek, miał ogromny problem z utrzymaniem głowy, spróbowała go sprowokować, aby podniósł głowę. 

Oceniła odruchy, potwierdziła wzmożone napięcie, oraz lekką asymetrię i zleciła nam rehabilitację z fizjoterapeutą na najbliższe 3 mce 2x  w tygodniu ćwiczenia i masaż. 

Zaczęliśmy od nowego roku, na pierwsze zajęcia szłam zestresowana. 

Wzięłam ze sobą ubranka i pieluszki na przebranie, przydaje też się pieluszka flanelowa, na której trzeba położyć maluszka na czas masażu. 

My też braliśmy naszą oliwkę, bo Mati miał bardzo wrażliwą skórę i bałam się, żeby go nic nie uczuliło. 

Pani, która z nami ćwiczyła zebrała wywiad o przebiegu ciąży, cesarce i dziecku. 


Uświadomiła, że fizjoterapia u takiego maluszka to nie tylko ćwiczenia, to codzienne zabiegi pielęgnacyjne, które należy wykonywać w określony sposób. 

Pokazała w jaki sposób podnosić, układać w łóżeczku lub na przewijaku, jak nosić dziecko i przewijać. 

Tak tak, mama od 20 lat, 4 dziecka musiałam się tego nauczyć. 

Byłam w szoku, kiedy Pani mi pokazała, że wystarczy w jednym miejscu dotknąć bioderka i lekko docisnąć, aby maluszek opuścił nóżki, bo przy tym napięciu był wygięty w taką fasolkę. 

Bardzo nam to ułatwiło przewijanie malucha. 

Oczywiście kilka krotnie przećwiczyłam ten ruch pod okiem fizjoterapeuty. 

Na początku w domu na tym się skupialiśmy. 

Powoli stopniowo pokazywali mi, jak z nim ćwiczyć, żeby rozćwiczyć to napięcie mięśni, aby go zmobilizować do podnoszenia głowy, przekręcania się i tych wszystkich ruchów, które inne dzieci wykonują same, bez większego problemu. 

Niestety nie mogłam robić zdjęć jak ktoś z dzieckiem ćwiczy, tylko musiałam wielokrotnie próbować ćwiczyć pod okiem fizjoterapeuty, aby móc powtórzyć te ćwiczenia w domu. 



Zakupiliśmy piłkę, aby móc na niej ćwiczyć jak w ośrodku. 

Tutaj próbuje korygować postawę, aby była prosta przy podnoszeniu głowy. 
A tutaj po prostu leży na piłce. 
Oczywiście najlepiej czerpać wiedzę od specjalisty, a nie szukać w internecie. 




W naszym wypadku problemem było to, że nie mieliśmy jednego fizjoterapeuty, tylko kilka razy była jedna osoba, a potem następna. 

Za każdym razem musiałam opowiadać naszą historię od nowa, no i każdy miał swój sposób pracy z moim dzieckiem. 

Po 6 mcach, kiedy przyszła do nas Pani, z którą zaczynaliśmy powiedziała, że przez te zmiany Mati nie chce ćwiczyć, płacze, złości się, buntuje. 

Zupełnie inne dziecko niż na początku, ja też zauważyłam zmiany w zachowaniu, ale szczerze mówiąc i ja miałam dość zmian. 

Przez pół roku rehabilitacji 15 różnych rehabilitantów to jest dużo dla tak małego dziecka. 

Wiecie, inaczej wygląda jak dziecko płacze podczas ćwiczeń, bo coś jest dla niego trudne, ma dość ćwiczeń, lub jest zmęczone. 

A inaczej, kiedy nie chce z daną osobą współpracować i przez godzinę pręży się, płacze i w końcu zasypia ze zmęczenia podczas masażu. 



Wtedy po prostu serce człowiekowi się kraje. 

W domu codziennie z Matim ćwiczylam, starałam się, jak w ośrodku pół godziny ćwiczeń i około 20 minut masażu. 




Widać jak mu ciężko dźwigać głowę, ale ćwiczy dzielnie. 

Tutaj widać różnicę jak sam pięknie dźwiga głowę i trzyma się prosto. 

Wiem, że Wam ciężko, że wiele z Was uważa, że po co jeszcze dziecko w domu męczyć, skoro fizjoterapeuta z nim ćwiczy, ale te ćwiczenia w domu dają efekty i skracają czas terapii. 
Poza tym w domu dziecko czuję się u siebie i łatwiej mu ćwiczyć. 
Robiłam zdjęcia z ćwiczeń dla fizjoterapeuty, żeby ocenił czy ćwiczymy prawidłowo. 


Tutaj ćwiczymy podnoszenie przodem, na początku było bokiem, naprzemiennie z przodem. 
Jednak każde dziecko to oddzielna historia i o ćwiczeniach decyduje specjalista. 
No i zastanówcie się czasem, czy pytając Mamę wcześniaka, czy dziecko jest normalne, to pytanie jest na miejscu.
Albo słysząc, że dziecko ma rehabilitację pytacie, czy jest chore? 
Fizjoterapii poddają się ludzie w sile wieku, bo odczuwają dyskomfort, osoby po złamaniach, skręceniach, czy zabiegach operacyjnych. 
Często też na rehabilitację chodzą dzieci urodzone o czasie, zdrowe ale właśnie z obniżonym /podwyższonym napięciem mięśni, z płaskostopiem, stopą koślawą, szpotawą, czy z asymetriami. 
A takie komentarze czy pytania są krzywdzące i przykre dla każdej mamy. 
Bardzo chciałam podziękować wszystkim fizjoterapeutom, którzy ćwiczyli z moim dzieckiem i którzy co dzień pomagają dzieciom czasem od pierwszych dni życia, ale także dorosłym w każdym wieku. 
Choć dziękuję, to za mało, ale bardzo dziękuję za wszystko. 


Dzień otwarty w szkole podstawowej

 Wczoraj byliśmy na dniu otwartym w szkole podstawowej,w której Mati chciałby się uczyć. Przywitała nas wesoła kadra i słynna sówka, Mati do...