Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Święta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Święta. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 stycznia 2021

Książeczki Świąteczne

 Już dawno miałam napisać ten post i ciągle coś innego wypadało.

Pokaże Wam dzisiaj 6 książeczek Świątecznych, 2 z nich dostał Mati w ubiegłe Święta, a resztę w te ostatnie. 


Tą książeczkę kupiłam w Biedronce, opowiada o gwiazdce, która prowadziła do Króla. 
Posiada szablony do odrysowania i kolorowania, ale Mati wykorzystuje do dopasowywania. 



 

 






W bardzo przystępny sposób odpowiedziana historia Gwiazdy Betlejemskiej




Kolejna książeczka o Misiu Zbysiu, który szuka Świętego Mikołaja, posiada ruchome elementy i Matiemu bardzo się podobała. 





Ta książeczka opowiada o nieśmiałym reniferku, który nie był pewny, czy da sobie radę i z tego powodu był smutny. 
Mati pokazuje, gdzie reniferek jest smutny i żeby się uśmiechnął. 



Z zeszłego roku mamy książeczkę z Psim Patrolem, to dźwiękowa książeczka i w tym roku czytamy razem. 
Ja czytam tekst, a Mati przyciska odpowiedni obrazek, któremu odpowiada dany dźwięk czy melodia. 

To książeczka z okienkami, bardzo przemyślana i z ładnymi ilustracjami, opowiada o przygotowaniach Mikołaja i jego pomocników. 




Na koniec 2 książeczka z zeszłego roku,o dzieciach przygotowujących przedstawienie o narodzinach Jezusa. 
W ogóle to w grudniu Mati dostał jeszcze 2 książeczki, ale nie związane ze Świętami. 
A Wasze dzieci lubią, jak się im czyta? 
Mają ulubione książeczki 

poniedziałek, 13 kwietnia 2020

Lany poniedziałek we wspomnieniach

Dziś znalazłam zupełnie przypadkiem zdjęcie z Wielkanocy w 2004 lub 2005 roku.


Na tym zdjęciu jesteśmy z życzeniami u moich rodziców. 
Podejrzewam, że to 2005 rok, a już rok później w Wielkanoc Daria była Chrzczona. 
Przypomniały mi się takie 2 wspomnienia z mojego dzieciństwa związane z lanym poniedziałkiem. 
Pierwsza dotyczy mojego brata Ryśka, który co roku coś nowego wymyślał, żeby mnie oblać. 
Jednego roku, zanim na dobre się obudziłam znalazłam się w koszuli nocnej w wannie pełnej wody. To był naprawdę niezły pomysł na lany poniedziałek. 

A druga historia, którą opowiadałam już z 10 razy moim córkom, o tym, jak wybrałyśmy się z moją babcią do kościoła. 

Miałam wtedy 13 czy 14 lat, a Babcia była u nas na Wielkanoc i w Lany poniedziałek rano namówiła mnie, abyśmy razem poszły do kościoła.
W ogóle moja Babcia uczyła mnie, jak się modlić, była bardzo religijna i mnie ukierunkowała.
Oczywiście bałam się, że nas obleją, jak tylko wyjdziemy z bloku, ale Babcia przekonała mnie, że ze względu na nią jesteśmy bezpieczne.
W drodze do kościoła jakoś udało nam się przejść.
Po Mszy na spokojnie doszłyśmy do bloku, gdzie z klatki wyszło kilku chłopaków.
Pamiętam, że Babcia mówi : chłopcy nie wygłupiajcie się, starą babkę będziecie lać.
Jakie było Babci zdziwienie gdy polały się na nas butelki wody.
No i wróciłyśmy takie zmokłe kury do domu.
Oj wtedy chyba po raz pierwszy usłyszałam od Babci, co sądzi o takich młodych ludziach :)

Nasze Święta minęły za szybko.
A jak Wasze Święta?
A może macie jakieś ciekawe anegdoty, czy wspomnienia z nimi związane?

sobota, 28 grudnia 2019

Święta minęły już

W tym roku zupełnie inaczej wyglądały Święta, jak i przygotowania do nich.
Z racji tego, że w ubiegłym roku nie mogłam uczestniczyć w Roratach, to w tym roku bardzo chciałam na nie pójść.
Nawet myślałam, że jakby Jacek miał wolne, to moglibyśmy podjechać do kościoła z małym.
Ale jak to mówią : plany sobie, a życie sobie.
Jacek nie miał wolnego, wracał z pracy do domu 4:30 to nie miałam serca go budzić godzinę później, aby zajął się małym.
Jednak w Wigilie nie pracował i sam zaproponował, że zostanie z małym, żebym mogła pójść.
Choć byłam tylko raz bardzo dużo mi to dało duchowo.

A co się tyczy przygotowań przedświątecznych to w zasadzie trwały do ostatniej chwili, bo Mati ostatnio nie śpi w dzień, albo śpi bardzo krótko.
Jest na etapie wyrzucania wszystkiego z szuflad i szafek i wkładania spowrotem.
Dlatego jak się zajęłam przygotowaniem potraw, to Jacek z nim siedział.
W nocy robiłam uszka i pierogi, pomogła mi trochę Daria, bo wiadomo, ile się z tym schodzi.


W tym roku było inaczej, praktycznie sami we Trójkę zasiedliśmy do Wigilii.
Wiadomo, że dzieci coraz starsze i taka kolej rzeczy, ale jakoś tak mi było smutno.
Zaskoczyli mnie młodzi : Marek z Zosią, że na chwilę do nas przyjechali.
Od razu jakąś taką weselsza atmosfera była.
 Dostałam od nich bardzo praktyczny prezent, herbaty, które uwielbiam i do tego pyszne słodycze 🥰


Mati też dostał od nich prezent i koniecznie chciał zobaczyć, co to jest? 


Jak widać był zachwycony krzesełkiem, nadszedł czas na kolejny prezent

Klocki poszły w ruch, najbardziej mu się podobało wyrzucanie ich i wrzucanie do pudełka.
Cieszę się, że Zosia z Markiem przyjechali, bo z nimi było tak radośnie.







W Boże Narodzenie byliśmy w kościele, ale było tyle osób, że nie mogliśmy podejść do szopki, żeby Mateuszowi pokazać. 

W 2 dzień pojechaliśmy do Teściów do Lubartowa 







Te Święta zdecydowanie za szybko minęły. 
Nie zdążyliśmy się sobą nacieszyć

Dzień otwarty w szkole podstawowej

 Wczoraj byliśmy na dniu otwartym w szkole podstawowej,w której Mati chciałby się uczyć. Przywitała nas wesoła kadra i słynna sówka, Mati do...