Chcę na tym blogu opisywać swoje życie z czwórką dzieci. A przede wszystkim, jak się zmieniło, odkąd dołączył do nas wcześniaczek Mateusz
środa, 30 września 2020
Wrzesień miesiącem świadomości Oion
czwartek, 10 września 2020
8 września - Światowy Dzień Fizjoterapii
Nasza "przygoda" z fizjoterapią u Matiego zaczęła się, kiedy miał 2,5 miesiąca.
Pomimo, że mieliśmy skierowanie do poradni rehabilitacyjnej przy wypisie ze szpitala, nie udało nam się wcześniej umówić wizyty na nfz.
Wiedziałam przy wypisie, że neonatolog rozpoznał wzmożone napięcie mięśni, ale nie przypuszczałam, że to może małemu tak przeszkadzać.
Najlepiej czuł się na rękach, albo lekko przewieszony przez ramię, albo oparty o nas plecami, lekko pionowo.
Pamiętam, jak obie moje siostry mi zwracały uwagę, że nie powinnam tak dziecka nosić, a fizjoterapeuta uświadomił mi, że właśnie w takich pozycjach Matiemu najmniej napinają się mięśnie i nie odczuwa dyskomfortu.
Pierwsza wizyta wyglądała tak, że położyłam Matiego na macie w samym pampersie i najpierw Pani oceniła jak on leży.
Przekręciła go na brzuszek, miał ogromny problem z utrzymaniem głowy, spróbowała go sprowokować, aby podniósł głowę.
Oceniła odruchy, potwierdziła wzmożone napięcie, oraz lekką asymetrię i zleciła nam rehabilitację z fizjoterapeutą na najbliższe 3 mce 2x w tygodniu ćwiczenia i masaż.
Zaczęliśmy od nowego roku, na pierwsze zajęcia szłam zestresowana.
Wzięłam ze sobą ubranka i pieluszki na przebranie, przydaje też się pieluszka flanelowa, na której trzeba położyć maluszka na czas masażu.
My też braliśmy naszą oliwkę, bo Mati miał bardzo wrażliwą skórę i bałam się, żeby go nic nie uczuliło.
Pani, która z nami ćwiczyła zebrała wywiad o przebiegu ciąży, cesarce i dziecku.
Uświadomiła, że fizjoterapia u takiego maluszka to nie tylko ćwiczenia, to codzienne zabiegi pielęgnacyjne, które należy wykonywać w określony sposób.
Pokazała w jaki sposób podnosić, układać w łóżeczku lub na przewijaku, jak nosić dziecko i przewijać.
Tak tak, mama od 20 lat, 4 dziecka musiałam się tego nauczyć.
Byłam w szoku, kiedy Pani mi pokazała, że wystarczy w jednym miejscu dotknąć bioderka i lekko docisnąć, aby maluszek opuścił nóżki, bo przy tym napięciu był wygięty w taką fasolkę.
Bardzo nam to ułatwiło przewijanie malucha.
Oczywiście kilka krotnie przećwiczyłam ten ruch pod okiem fizjoterapeuty.
Na początku w domu na tym się skupialiśmy.
Powoli stopniowo pokazywali mi, jak z nim ćwiczyć, żeby rozćwiczyć to napięcie mięśni, aby go zmobilizować do podnoszenia głowy, przekręcania się i tych wszystkich ruchów, które inne dzieci wykonują same, bez większego problemu.
Niestety nie mogłam robić zdjęć jak ktoś z dzieckiem ćwiczy, tylko musiałam wielokrotnie próbować ćwiczyć pod okiem fizjoterapeuty, aby móc powtórzyć te ćwiczenia w domu.
Zakupiliśmy piłkę, aby móc na niej ćwiczyć jak w ośrodku.
W naszym wypadku problemem było to, że nie mieliśmy jednego fizjoterapeuty, tylko kilka razy była jedna osoba, a potem następna.
Za każdym razem musiałam opowiadać naszą historię od nowa, no i każdy miał swój sposób pracy z moim dzieckiem.
Po 6 mcach, kiedy przyszła do nas Pani, z którą zaczynaliśmy powiedziała, że przez te zmiany Mati nie chce ćwiczyć, płacze, złości się, buntuje.
Zupełnie inne dziecko niż na początku, ja też zauważyłam zmiany w zachowaniu, ale szczerze mówiąc i ja miałam dość zmian.
Przez pół roku rehabilitacji 15 różnych rehabilitantów to jest dużo dla tak małego dziecka.
Wiecie, inaczej wygląda jak dziecko płacze podczas ćwiczeń, bo coś jest dla niego trudne, ma dość ćwiczeń, lub jest zmęczone.
A inaczej, kiedy nie chce z daną osobą współpracować i przez godzinę pręży się, płacze i w końcu zasypia ze zmęczenia podczas masażu.
Wtedy po prostu serce człowiekowi się kraje.
W domu codziennie z Matim ćwiczylam, starałam się, jak w ośrodku pół godziny ćwiczeń i około 20 minut masażu.
Widać jak mu ciężko dźwigać głowę, ale ćwiczy dzielnie.
wtorek, 25 sierpnia 2020
Wyjazd i pierwszy dzień nad morzem
Jednak udało się, więc postanowiliśmy jak rok temu wyruszyć po północy, tyle, że teraz nie było fotelika-nosidła, w którym bym uśpiła w domu młodego i na spokojnie pojechała.
Młody się rozbudził, w sumie wyjechaliśmy koło 1ej.
Do prawie 3ej kręcił się i nie mógł zasnąć.
W końcu chwilę przysnął, więc na spokojnie jechaliśmy.
4:30 zrobiliśmy postój na rozprostowanie nóg, Mati na nocnik, dostał też cysia, żeby potem 2 drodze nie męczył.
Mati oczywiście musiał sam się przekonać, że plac zabaw jest mokry (poranna rosa) bo koniecznie chciał się bawić.
Stwierdziliśmy, że w drogę powrotną będziemy się wybierać wieczorem, jak już Mati będzie śpiący, żeby przespał większą część drogi.
Na miejscu byliśmy po 7ej, Mati oczywiście usiadł w kuchni przy oknie i pomagał mi się rozpakować.
Wszyscy poszli spać, a Mati znalazł nowe zabawki i stwierdził, że to super czas na zabawę.
W końcu oboje też zasnęliśmy, a po drzemce jedzonko dla wszystkich (oprócz mnie) i korzystając z pogody wyruszyliśmy nad morze.
Na początku młody nie chciał zejść z koca, ani stanąć na piasku.
Jak do wszystkiego, tak i do oswojenia się z plażą potrzebował czasu.
Wieczorem wybraliśmy się spacerkiem na starówkę
czwartek, 13 sierpnia 2020
Do domu i co dalej? - praktyczne rady
Rodzice zabierając dziecko do domu cieszą się, ale też zastanawiają się, jak sobie poradzą sami z dzieckiem w domu?
Rodzice wcześniaka dodatkowo przy wypisie dostają kilkustronnicową kartę A4 informacyjną, z której dowiadują się, że czasem kilka razy dziennie dziecko miało badaną krew, czy mocz, miało prześwietlenie płuc, usg głowy, brzucha i wiele innych badań.
Kolejną kartę od lekarza prowadzącego dostają ze skierowaniami do specjalistów.
Kochani mnie też to przeraziło, że jeszcze nie wyszliśmy ze szpitala, a za 2 tygodnie mamy wyznaczoną wizytę w poradni patologii noworodka.
W najbliższym czasie powinnam zapisać Matiego do neurologa, do poradni preluksacyjnej na badanie bioderek, ale wcześniej do kardiologa, audiologa, na rehabilitację, do okulisty.
Przyznaję szczerze, że mnie to trochę przytłaczało, bałam się, że nie dam rady, nie ogarnę tego.
Jedna po rozmowie z prowadzącym Matiego Doktorem Sławomirem dostaliśmy wytyczne, która wizyta jest naprawdę potrzebna jak najszybciej, a z którymi możemy poczekać.
W ogóle Kochani mam dla Was pierwszą radę, pytajcie.
Nie bójcie się pytać, jak Was coś niepokoi, czegoś nie wiecie pytajcie.
Najlepiej jeszcze, kiedy dziecko jest w szpitalu pytajcie, jak przebrać, nie bójcie się zmienić pieluszkę.
Gdy wrócicie do domu nie będzie obok Was personelu do pomocy.
Jak wykąpać dziecko? Szczerze to choć to moje 4 dziecko, miałam w sobie ogromny lęk przed samodzielną pierwszą kąpielą.
Jakie zwyczaje panują na oddziale?
Czy dziecko było 7,14, czy 40 lub więcej dni w szpitalu, przyzwyczaiło się do panującej tam rutyny.
U nas w szpitalu były godziny pobudki i karmienia o 3ej rano, 6ej, 9ej, 12ej,15ej,18ej, 21ej i o północy.
Tak, komuś się może wydawać, że to okropne takiego maluszka budzić co 3 godziny, ale przy wcześniaku nie mamy wyjścia, jeżeli chcemy, aby przybrał na wadze.
Z pewnością w szpitalu mieliście okazję karmić dziecko, ale nie bójcie się pytać, czy prosić, aby Pani położna Wam pokazała, jak odpowiednio chwycić dzieciaczka i sprowokować, aby otworzył buzię i zaczął ssać.
Ja choć karmiłam 3 dzieci, to po raz pierwszy podawałam butelkę, a na początku praktycznie wszystkie wcześniaki ssą mleko mamy z butelki.
Nie wiedziałam bardzo jak się do tego zabrać, Pani położna na spokojnie mi wszystko pokazała, jak pokiziać bródkę, aby dziecko otworzyło buzię.
Tak samo, aby podać dziecku leki, zanim się poda mleko.
A przede wszystkim, żeby na samym początku zmienić dziecku pieluszkę.
Poza walorami higienicznymi, to dziecko przy tej czynności troszkę się rozbudzi.
Ja miałam ogromne wyrzuty sumienia i było mi przykro, że Mati nie ma siły i nie daje rady wyssać, ile potrzebuje mleka z piersi.
Ale miało to swoje dobre strony, bo każdy mógł nakarmić maluszka moim mlekiem z butelki.
Starałam się szukać czegoś pozytywnego w trudnościach, bo i tak na początku byłam bardzo rozchwiana psychicznie.
Któregoś razu zobaczyłam, że jedna z Pań opiekujących się naszymi maluszkami włącza im muzykę relaksacyjną, co im się wyraźnie podoba.
Zapytałam Panią, co to jest i mi udostępniła, po powrocie do domu puszczałam tą muzykę maluszkowi i pięknie przy niej spał.
Tak jak wszystkie dzieci, tak i wcześniaki lubią rutynę, więc go budziłam i karmiłam w takich godzinach, jak na oddziale, wcześniej podając potrzebne leki.
Potem obowiązkowo trzymałam go do góry oklepując plecki, żeby się odbiło.
No i nie zapominajcie o kangurowaniu, które w tych pierwszych dniach było potrzebne chyba bardziej mnie niż Matiemu. Pewnie i Wam i Waszym dzieciaczkom sprawi przyjemność.
Na koniec powiem Wam, że dobrze sobie zrobić taki planer-tabelkę (są też aplikacje, choć już nie pamiętam z jakiej korzystałam.
Starsza córka mi zrobiła tabelki, gdzie miałam na godziny rozpisane karmienia, aby wpisywałam, ile zjadł.
Leki, kiedy i jakie dałam.
Dobrze jest zapisywać sobie poszczególne wizyty u specjalistów, aby nie zapomnieć, co i kiedy.
Nie wiem, jak teraz z tymi wizytami w czasach ogarniętych restrykcjami Covid.
Jeżeli macie jakieś pytania, to śmiało.
A może macie jakiś temat, który byście chcieli, abym poruszyła?
czwartek, 6 sierpnia 2020
Wycieczka do Kazimierza
Następnie idąc w stronę rynku poszliśmy na plac zabaw, gdzie kilka razy zjechał ze ślizgawki, a na huśtawce się huśtał, że ciężko go było namówić, żeby zszedł.
sobota, 4 lipca 2020
W Nałęczowie
To miasteczko bardzo urokliwe, w którym przede wszystkim znajduje się Park zdrojowy, sanatorium, basen ze spa, ale też szpital kardiologiczny, liceum plastyczne itd.
Najbardziej lubimy spacerować po parku, gdzie jest przepiękny staw z fontanną, wyspa, na którą można wejść, łabędzie i kaczki, które można karmić.
Bardzo lubię ten park, zadbane alejki i mnóstwo zieleni, a nad stawem jest specjalny automat z karmą dla ptaków.
Mati oczywiście jak zwykle nam uciekał, do ptaków miał dystans, ale miło spędziliśmy ten czas.
A na wyspie spotkaliśmy i nakarmiliśmy malutkie kaczuszki
Dzień otwarty w szkole podstawowej
Wczoraj byliśmy na dniu otwartym w szkole podstawowej,w której Mati chciałby się uczyć. Przywitała nas wesoła kadra i słynna sówka, Mati do...
-
Przez te 9 miesięcy, czy też 40 tygodni przygotowujemy się do powitania naszego dzieciaczka. Ja miałam na to trochę mniej czasu, kiedy trze...
-
Na ostatnim usg 18 września mój gin powiedział, że idzie na urlop i raczej go nie będzie w szpitalu, ale mogę dzwonić o każdej porze, jeżeli...
-
W wiadomościach prywatnych często pytacie mnie, jak mi się udało karmić mojego wcześniaka pomimo nagłego cesarskiego cięcia? Odpisuje w mia...
































































