sobota, 8 czerwca 2024

Pierwsza wizyta w tym roku w Lawendzie

 Jak tylko usłyszałam, że można już do nich przyjechać,choć sezon zaczynają po 20 czerwca, namówiłam moją starszą córkę,żeby nas zawiozła do tego uroczego miejsca.

Uwielbiam to urocze miejsce,które otula zapachem lawendy,w którym można nacieszyć oko pięknem przyrody. Obok są ule,więc wiele pszczół kręci się wokół kwiatków.

Jak widać, jeszcze nie wszystkie lawendy zakwitły ,ale i tak pięknie pachniało lawendą.










piątek, 7 czerwca 2024

Festyn przy szkole podstawowej












 Wczoraj byliśmy na festynie organizowanym przez pobliską szkołę podstawową,choć wszyscy byli mile widziani,to okazało się, że dzieci uczące się w placówce złożyły się na jedzonko,a Mati oczywiście był bardzo głodny,jak poczuł te wszystkie zapachy.

Jedyna rzecz,jaka była do kupienia to wata cukrowa,ale atrakcji było mnóstwo.

Różne dyscypliny sportowe, loteria, malowanie twarzy, możliwość wejścia w rolę policjanta i strażaka,a na koniec dzięki naszym ochotniczym strażakom była piana party.

Choć Mati pierwszy raz szalał w pianie,bardzo mu się podobało.












środa, 5 czerwca 2024

Dzień dziecka i szkolenie

 Tego dnia umówiliśmy się z Panią dietetyk na szkolenie,więc pojechaliśmy do Lublina.

Pani na przykładzie talerzyka uświadomiła nam,jakie porcje powinno dostawać dane dziecko.

Jak podejść do tego zdroworozsądkowo,od czasu do czasu niech dziecko zje lody,czy pączka jak lubi,ale żeby z tego od czasu do czasu nie zrobiło się codziennie.

Można było zadawać pytania i Pani odpowiadała na każde i służyła radą.





A w tym czasie Mati miał z okazji Dnia dziecka zajęcia z animatorami i piknik na terenie przedszkola,bo zapowiadało się na deszcz.
Zresztą w Lublinie jak byliśmy na szkoleniu było oberwanie chmury.
Więc dobrze, że organizatorzy przenieśli tą zabawę na terenie przedszkola.








niedziela, 2 czerwca 2024

Babcia Mateusza odeszła

 


Kilka dni temu moją Teściową zabrała karetka,bo miała udar.
Niby już było lepiej, rozmawiała, odzyskała świadomość i nagle wiadomość, że zmarła.
Nam było ciężko,nie mogliśmy w to uwierzyć,a co dopiero Matiemu.
Pogrzeb udało się szybko załatwić i cała rodzina się spotkała, ale choć dużo z Matim rozmawiam i tłumaczę,to ciągle pyta: czy jak pojedziemy do Lubartowa,to Babci nie będzie.
Spróbuję się skontaktować z Panią psycholog z przedszkola,może ona coś doradzi, pomoże 

poniedziałek, 27 maja 2024

Dalej szpital

 Najcięższe były noce,pomijam fakt, że rozkładane krzesła dla rodzica jeżdżą po całej sali, skrzypią,a jak jak przekręcasz to z nich spadasz.

Najgorsze było to, że starsi chłopcy do późna grali w strzelanki i nawet jak Mati był mega zmęczony,to nie miał szansy usnąć.

Tak też w nocy z soboty na niedzielę miał przez sen pobierane badania na hormon wzrostu, zamiast 2,to 3 razy,bo w zasadzie jak tylko zasnął o 23 ej przyszła Pani pobrać krew.

Poziom kortyzolu wskazywał na to, że jeszcze jego organizm nie wszedł w fazę snu.

Byłam zła, że nikt nie egzekwował,żeby pacjenci szli spać.

Jedynie jednej nocy nie wytrzymałam i powiedziałam, że jest cisza nocna i trzeba iść spać.

W nocy co 2 godziny przychodziła pielęgniarka mierzyć cukier 2 chłopakom, niestety za każdym razem się budziłam.

Mati bawił się z innymi dziećmi i po raz pierwszy odważył się bawić slime. W ogóle chcieliśmy kupić,ale okazało się, że sklepik w tą sobotę akurat jest nieczynny.

Ale inne dzieci mu pożyczały i wspólnie się bawili,a nawet wybrudził bluzkę i musiałam doczytać,jak się pozbyć plamy.



Miał też codziennie pobieraną krew na badania.

W niedzielę też dowiedziałam się, że czeka nas w poniedziałek usg brzucha,bo Mati skarżył się na ból brzucha i chcieli to sprawdzić.
W poniedziałek rano poszłam do Pani doktor,aby dowiedzieć się,kiedy będziemy mogli wyjść do domu?
Pani doktor powiedziała, że musimy z Jackiem przejść szkolenie dietetyczne i jak usg wyjdzie ok,to możemy jechać do domu,bo wyniki genetyczne do 3 m-cy.
Powiedziała, że zleci mu jeszcze badanie na celiakię i żebym pogadała z dietetykiem.
Uzgodniłam z Panią dietetyk, że przyjedziemy w następnym tygodniu na szkolenie,bo w tym Jacek pracuje do 18 ej i nie miałby jak przyjechać na szkolenie o 11 ej.
Pani doktor powiedziała,żeby pielęgniarki mi dały skierowanie na to USG i żebym spróbowała,może uda się wcześniej je zrobić,bo byliśmy zapisani na 10:20.
Pojechałam z Matim 20 po 8ej pod gabinet USG i udało się,żeby zrobili mu wcześniej.

Pani doktor powiedziała, że koło 12 ej przygotuje wypis,więc zaczęłam nas pakować, poszliśmy do biblioteki oddać książki,potem Mati miał zajęcia z Panią nauczycielką i nauczył się rysować straż pożarną.

Po obiedzie wreszcie mogliśmy wyjść do domu.

Pani z Ubera pomogła mi zapakować nasze rzeczy do bagażnika i pod dworcem pomogła nam wyjąć.

Niestety była taka kolejka do kasy i problemu z systemem ( nie mogłam kupić bilety on-line) że 3 pociągi nam uciekły.






A w domu czekało na nas mnóstwo owoców i pięknie rozkwitnie tych kwiatów.
Wszędzie dobrze,ale w domu najlepiej.


Dzień otwarty w szkole podstawowej

 Wczoraj byliśmy na dniu otwartym w szkole podstawowej,w której Mati chciałby się uczyć. Przywitała nas wesoła kadra i słynna sówka, Mati do...